Linia lewym brzegiem Wisły — przez Włocławek i Bydgoszcz
Tam, gdzie mieszka 63% ludności województwa. Włocławek dostaje stację w mieście, nie za rzeką. Bydgoszcz wraca na mapę podstawowej sieci kolejowej państwa.
Kolej dużych prędkości Warszawa – Port Polska – Gdańsk
Nowy ekspres — jedyny odcinek KDP na Północ z terminem i budżetem — ma przemknąć przez województwo kujawsko-pomorskie bez ani jednego postoju. 604-tysięczna aglomeracja bydgoska nie zasłużyła na szybką kolej?
Oficjalne materiały programu Port Polska
To nie nasza interpretacja — to oficjalna grafika programu Port Polska (tak nazywa się dziś dawny program CPK) dla budowanej linii kolejowej nr 5 (dawniej: „CMK Północ", w rządowych planach z 2026 r. znów pod tą nazwą). Ekspres: Warszawa, lotnisko Port Polska, Gdańsk. Koniec listy.
Prawdziwa szybka kolej omija szerokim łukiem Włocławek (zostawiając go po drugiej stronie Wisły) i Toruń (trasa biegnie kilkadziesiąt kilometrów na wschód, przez Golub-Dobrzyń i Wąbrzeźno), a Bydgoszcz — 9. największe miasto Polski — pomija całkowicie. Gdańsk jest traktowany, jakby był jedynym miastem północnej Polski. W głównym, budowanym dziś przebiegu linii nie ma ani jednej stacji w kujawsko-pomorskim po lewym brzegu Wisły — tam, gdzie mieszka 63% województwa.
W lipcu 2026 pojawiły się doniesienia o przesunięciu trasy bliżej Torunia. To wciąż nie jest rozwiązanie, główny ciąg linii nadal omija Toruń i Grudziądz oraz główne aglomeracje kujawsko-pomorskiego w tym Bydgoszcz.
żądamy zrównoważonego rozwoju!
Skąd te powiaty? Mapa pokazuje miasta powiatowe, z których do stacji Bydgoszcz Główna można dojechać w ok. 100 minut koleją regionalną — zatrzymującą się na każdej wsi po drodze. Poza połączeniami istniejącymi już dziś zakładamy jedynie: uruchamiane od grudnia połączenia Poznań – Nakło nad Notecią, wybudowanie zapowiadanych linii do Świecia i Żnina (zgodnie z obietnicą ZSK) odbudowę brakującego odcinka Chełmno–Unisław do istniejącej linii nr 209 oraz zapowiedziany w ZSK powrót ruchu pasażerskiego na linii obsługującej powiat sępoleński. Na mapie zaznaczamy wyłącznie miasta województwa kujawsko-pomorskiego oraz punkty docelowe — Port Polska i Gdańsk; Warszawa występuje tylko dla kontekstu, bo od niej zaczynają się oficjalne infografiki czasów przejazdu, którymi program promuje tę linię. Linie na mapie łączą stacje schematycznie i nie pokazują dokładnego proponowanego przebiegu tras.
Czasy orientacyjne, wyliczone skalą z oficjalnej grafiki programu Port Polska (Warszawa–lotnisko 15 min, lotnisko–Gdańsk 90 min → średnia ~190 km/h w linii prostej) zastosowaną do odcinków naszego wariantu; bez rezerwy na postoje pośrednie. Ludność powiatów: GUS, 31.12.2025. Granice: PRG. Najedź na powiat, by zobaczyć liczbę mieszkańców.
Tam, gdzie mieszka 63% ludności województwa. Włocławek dostaje stację w mieście, nie za rzeką. Bydgoszcz wraca na mapę podstawowej sieci kolejowej państwa.
Stacja w Bydgoszczy to realna obsługa 21 powiatów — ponad 2 mln ludzi w zasięgu węzła, m.in. Włocławka, Torunia, Grudziądza, Inowrocławia, Mogilna, Świecia, Nakła, Żnina, Wągrowca, Aleksandrowa, Piły, Złotowa, Chojnic, Tucholi, Sępólna i Chełmna. Węzeł dla Północy Polski, zamiast propagandowych 100 minut do Gdańska.
Skoro rząd sam narysował linię Gniezno–Bydgoszcz–Świecie–Grudziądz, żądamy zrównania jej statusu z resztą programu: STEŚ, pozycja w programie wieloletnim, finansowanie. Wizja planowania „po 2035" bez tych trzech rzeczy to obietnica bez treści.
Nie wolno w IV kw. 2026 wybierać wariantu inwestorskiego po śladzie, który własny plan rządu (ZSK) uznaje za nieaktualny. Najpierw konsultacje obejmujące Bydgoszcz, Toruń, Włocławek i Grudziądz uwzględniające wielkość aglomeracji — potem decyzje.
Twarde dane
mieszkańców ma Brudzeń Duży.
Otrzyma stację na CMK
północ.
mieszkańców ma Bydgoszcz.
Bez stacji
ludzi w aglomeracji bydgoskiej.
Zero postojów
na jedynym odcinku KDP z terminem i budżetem.
Kto dziś jest na kolejowej mapie Polski
Uprzedzając komentarze: wiemy, że Pendolino to nie kolej dużych prędkości — na najszybszych odcinkach osiąga 200 km/h. Ale to dziś najwyższy standard w Polsce i najlepiej pokazuje, kto w ogóle jest na mapie szybkich połączeń. Rozkład 2025/2026:
Ludność: GUS, stan 31.12.2025. W rozkładzie 2025/26 sieć EIP urosła o Zakopane, Nowy Targ i sezonowo Ustkę. Łódź na szybką kolej czeka z budowaną linią „Y" — dostanie KDP z tunelem pod samym centrum. Bydgoszcz też leży przy trasie budowanej linii KDP — tyle że ją ekspres ma ominąć.
Czerwiec 2026 · „Zintegrowana Sieć Kolejowa"
r. rząd zaprezentował Zintegrowaną Sieć Kolejową — plan 4700 km nowych linii. Znalazła się w nim magistrala Bałtyk–Czechy: nowa linia 250 km/h z Gniezna przez Żnin do Bydgoszczy i dalej przez Świecie i Grudziądz ku Gdańskowi. Obiecane czasy: Bydgoszcz–Gdańsk 60 minut, Bydgoszcz–Poznań 50 minut, Bydgoszcz–Warszawa 100 minut.
Czyli dokładnie to, o co region walczy od lat. Jest jeden problem — a właściwie trzy:
Konsultacje planów CPK. Postulaty Bydgoszczy (m.in. modernizacja linii do 250 km/h) — odrzucone w raporcie z .
Apel parlamentarzystów, samorządów i biznesu regionu. Rzecznik CPK: „nie planujemy zmiany założeń".
Deklaracja regionalna: żądanie linii Włocławek–Toruń–Bydgoszcz–Szczecin w sieci KDP.
Wicepremierzy Sikorski i Gawkowski piszą do ministra infrastruktury: szybka kolej powinna sięgać „przez Toruń do Bydgoszczy" — odpowiedź to dziękujemy za rekomendację, ale trasy pozostaje bez zmian bez dalszych akcji naszych przedstawicieli.
ZSK rysuje linię 250 km/h do Bydgoszczy — ale od strony Poznania (magistrala Bałtyk–Czechy przez Żnin) i w bezterminowej wizji. Sama linia nr 5 (CMK-Północ) dalej omija Bydgoszcz, a trwające konsultacje jej wariantów wciąż dotyczą śladu omijającego region.
Wybór wariantu inwestorskiego linii nr 5. Ostatni moment, żeby plany zaczęły się zgadzać z obietnicami.
Trwające konsultacje linii nr 5 (Grochowalsk–Grudziądz–Gdańsk) dotyczą wariantów poprowadzonych po starym śladzie — przez Golub-Dobrzyń i Wąbrzeźno. Tymczasem własny dokument rządu (ZSK) stwierdza, że ten odcinek musi zostać przetrasowany bliżej aglomeracji. Konsultuje się warianty, o których urzędnicy sami piszą, że są do zmiany — a mieszkańcy Bydgoszczy i Torunia formalnie nie są stroną tych konsultacji, bo warianty ich miast nie dotykają. Trasa omija miasta → miasta nie mają głosu → nikt nie zgłasza, że trasa omija miasta.
Zanim napiszesz „ale przecież…"
Odwróćmy kolejność. Skoro linia przez Bydgoszcz „i tak jest planowana", zbudujmy ją teraz — obsłuży Warszawę, lotnisko Port Polska, Włocławek, Bydgoszcz i Gdańsk jednocześnie — a potem zastanawiajmy się, czy bezpośredni skrót przez pola jest w ogóle potrzebny. Skrót bez Bydgoszczy zostawia 2 mln ludzi z niczym; wariant przez Bydgoszcz nie zostawia z niczym nikogo. Kolejność budowy to nie szczegół techniczny — to decyzja, kto poczeka dekady.
„Później" w polskiej infrastrukturze znaczy zwykle „nigdy": dla odcinków przez Bydgoszcz nie toczy się żadne studium, nie ma harmonogramu ani złotówki. Region już to zna: linia 209 do Chełmży była „tymczasowo" zawieszona przez 8 lat, odcinek do Brodnicy zamiast reaktywacji rozebrano (2017), a modernizacja linii 131 Inowrocław–Bydgoszcz–Tczew do 200 km/h ma gotową dokumentację i od 2023 r. leży na liście rezerwowej.
To klasyczne pomylenie skutku z przyczyną. Niskie potoki i wpływy w kujawsko-pomorskim nie są naturą regionu — są skutkiem dekad braku oferty. Mieszkaniec województwa wsiada do pociągu 5,7 razy w roku: dwa razy rzadziej niż wynosi średnia krajowa (11,7) i sześć razy rzadziej niż mieszkaniec pomorskiego (35,5) — nie z braku potrzeb, lecz z braku czym jechać: żaden EIP/Pendolino się tu nie zatrzymuje, a tabor jest jednym z najstarszych w kraju. Odbieranie inwestycji, „bo region mało jeździ", i jednoczesne tłumaczenie małego ruchu brakiem inwestycji to zamknięte koło — sami je zaciskamy i sami wskazujemy jako dowód.
Dziś Bydgoszcz jest naprawdę mocno skomunikowana koleją właściwie tylko w jednej osi — Poznań–Bydgoszcz–Trójmiasto. Reszta kraju to już opłakana oferta: do wielkich ośrodków — Krakowa, Katowic, Szczecina, Białegostoku czy Koszalina — jedzie się z Bydgoszczy bezpośrednio najwyżej dwa razy na dobę (biorąc pod uwagę całoroczne połączenia), a do części z nich (jak Białystok, Koszalin) nie da się dojechać bez przesiadki w ogóle. I tu pojawia się realne zagrożenie: CMK Północ poprowadzona przez Toruń grozi przekierowaniem gros pociągów dalekobieżnych na nowy, szybszy korytarz z pominięciem Bydgoszczy — a wtedy skurczyć się może także ta jedyna oś, na której miasto jeszcze dziś stoi mocno (linia Bydgoszcz-Żnin-Gniezno to nadal tylko obietnice, bez realnych działań i finansowania). To nie jest hipoteza: najnowocześniejszy tabor i najlepsze relacje zawsze wędrują na linie o najwyższych parametrach. Zamiast domknąć sieć, CMK Północ w obecnym kształcie może ją wokół Bydgoszczy jeszcze bardziej rozerwać.
Wpływy z biletów mierzy się potencjałem, a nie zagłodzonym status quo. Węzeł bydgoski to ponad 2 mln mieszkańców w zasięgu i największe potoki pasażerskie w regionie. To właśnie ominięcie tego potencjału obniża rentowność inwestycji — linia poprowadzona przez pola, z dala od dużych miast, „wozi powietrze". Zarzut „nie wygeneruje wpływów" trafniej opisuje wariant omijający Bydgoszcz niż wariant prowadzony przez nią.
Że region jest pomijany, nie jest odczuciem — to wzorzec. Modernizacja linii 131 (Inowrocław–Bydgoszcz–Tczew) do 200 km/h ma gotową dokumentację, a od 2023 r. leży na liście rezerwowej. Trasa Warszawa–Gdańsk przez Iławę (linia 9) dostała ok. 10 mld zł, a korytarz przez Bydgoszcz — ani studium, ani harmonogramu, ani złotówki. Krzyż Wielkopolski (5,8 tys. mieszkańców) ma postój Pendolino, a 321-tysięczna Bydgoszcz — nie. Poza koleją jest tak samo: Bydgoszcz przez dekady była największym miastem Polski bez drogi ekspresowej — trasy S5 i S10 do autostrady A1 powstają dopiero teraz, z wieloletnim opóźnieniem.
Projektowanie CMK-Północ z ominięciem Bydgoszczy to przedkładanie szybkości tranzytu nad społeczną i ekonomiczną użyteczność, co stoi w sprzeczności z ideą zrównoważonego rozwoju oraz wykluczenie całego województwa z głównego przebiegu CMK północ. Najważniejsze argumenty przeciwko takiemu przebiegowi to:
Podsumowanie: Nowoczesna kolej musi bazować na realnych potokach pasażerskich. Poświęcenie obsługi dwumilionowej populacji dla marginalnej oszczędności czasu jest błędem, który uderza w zrównoważony ład przestrzenny i ekonomiczny kraju.
Ogólne warianty korzystniejszego przebiegu, które powinny zostać rozważone, pokazujemy na grafice poglądowej.
Taka trasa już istnieje! Linia nr 9 przez Iławę została zmodernizowana za ok. 10 mld zł i od grudnia 2020 r. pozwala miejscami na 200 km/h; Pendolino robi Warszawę–Gdańsk w niecałe 2,5 godziny. Gdańsk już ma szybkie połączenie ze stolicą. Skoro więc i tak budujemy drugą magistralę za miliardy, pytanie nie brzmi „czy budować", tylko „po co i przez kogo". Nowa linia ma sens tylko wtedy, gdy dokłada to, czego dziś nie ma: obsługę Włocławka, Bydgoszczy, Torunia i setek tysięcy ludzi pomiędzy nimi. Poprowadzona przez puste pola, równolegle do świeżo zmodernizowanej „dziewiątki", w dużej mierze powtarza istniejące już połączenie Gdańska ze stolicą — a mogłaby tymi samymi pieniędzmi wpiąć w kraj cały region. Jeśli mamy ją zbudować, to tak, żeby pracowała na maksimum ludzi, a nie mijała ich na pełnej prędkości.
To, że ZSK dorysowuje boczny łącznik do stacji Toruń Wschodni, nie znaczy, że miasto realnie leży na KDP: główna trasa i tak omija Toruń, a szybki pociąg się w nim nie zatrzymuje. Prawdziwy problem jest inny. Przy takim układzie Bydgoszcz — niemal dwukrotnie większa od Torunia — i cały region wokół niej trafiałyby do sieci połączeń dalekobieżnych dopiero przez dodatkową przesiadkę i dojazd do oddalonej od centrum stacji Toruń Wschodni. Nie chodzi przy tym o to, że „ich łącznik jest zły, a nasz dobry" — kryterium jest jedno i mierzalne: ilu pasażerów mieszka w zasięgu 30 minut od węzła. Węzeł w Bydgoszczy zbiera w tym promieniu nieporównanie większy potok niż peryferyjna stacja Toruń Wschodni — i to on powinien leżeć na głównej linii, a mniejsze ośrodki racjonalnie do niego dowozić. To absurd: peryferyjne Kartuzy z Gdańskiem Wrzeszczem czy Modlin z Warszawą Centralną są skomunikowane dużo lepiej, niż jest połączona Bydgoszcz z Toruniem — a mówimy o dwóch największych miastach regionu. Strukturalnie sensowne rozwiązanie jest jedno: pełnoprawny węzeł KDP w Bydgoszczy i szybki dowóz Toruń–Bydgoszcz — zobacz warianty przebiegu na grafice poglądowej.
Pominięcie Bydgoszczy w planach CMK Północ jest właśnie istotą problemu i dowodem na przyszłą marginalizację miasta. W transporcie kolejowym o statusie ośrodka decyduje konkurencyjność czasu przejazdu. Powstanie nowego, szybszego korytarza w relacji Gdańsk–Poznań przez Toruń sprawi, że Bydgoszcz – dziś naturalny węzeł tej części Polski – stanie się przystankiem na linii bocznej. Skutkiem będzie utrata połączeń — w tym jedynego dziś bezpośredniego połączenia międzynarodowego, pociągu Baltic Express (Gdynia–Bydgoszcz–Inowrocław–Poznań–Wrocław–Praga), biegnącego dokładnie osią Bałtyk–Czechy — oraz najnowocześniejszego taboru, który zawsze kierowany jest na trasy o najwyższych parametrach.
Obecne zapowiedzi budowy alternatywnej linii przez Żnin są jedynie deklaracjami bez zapewnionego finansowania i konkretnych terminów, podczas gdy projekt CMK Północ jest już na zaawansowanym etapie planowania. Z perspektywy logistyki i demografii, omijanie ponad 600-tysięcznej aglomeracji bydgoskiej, generującej największy potok pasażerów w regionie, jest błędem strategicznym. Zamiast budować silny, wspólny węzeł przesiadkowy (np. w oparciu o infrastrukturę Bydgoszczy Wschód lub Głównej), obecny plan promuje rozproszenie ruchu, które osłabia potencjał Bydgoszczy, dając jednocześnie Toruniowi niewiele, głównie wyłącznie kosztem Bydgoszczy.
W obecnych planach Grudziądz i tak nie dostaje szybkiej kolei — ekspres przejeżdża przez niego bez zatrzymania, zostają pociągi InterRegio. Nasz wariant niczego mu nie zabiera, a dodaje: szybki dojazd do węzła w Bydgoszczy ciągiem Grudziądz–Chełmno–Unisław–Fordon, opartym o istniejącą linię 209 (dziś: jednotorowa, 80 km/h — do podniesienia parametrów) z nowym odcinkiem przez Chełmno. Dotychczasowe połączenia przez Laskowice Pomorskie — dziś główna trasa kolejowa z Grudziądza do Bydgoszczy — oczywiście zostają bez zmian: nowy ciąg je uzupełnia, a nie zastępuje. Bonus: kolej wraca do 18-tysięcznego Chełmna, które dziś nie ma żadnej. Podobny kierunek — wariant „Y-Unisławski" — zaproponowała w lipcu 2026 Rada Gospodarcza Metropolii Bydgoszcz.
Gdańsk ma trzecie lotnisko w kraju: 7,4 mln pasażerów i 105 kierunków (2025). Pasażer z Trójmiasta poleci z Gdańska — nie będzie ryzykował rozdzielnych biletów, żeby przez spóźniony pociąg stracić samolot na nowym lotnisku. Lotnisko w Bydgoszczy obsłużyło w tym samym roku 440 tys. pasażerów przy 7–8 kierunkach. To właśnie mieszkańcy kujawsko-pomorskiego są naturalnymi klientami oferty „jeden bilet: pociąg do Portu Polska + samolot" — a to właśnie ich dowóz pominięto. Ekonomia dowozu do hubu działa dokładnie odwrotnie, niż narysowano tę linię.
Nikt ci samochodu nie zabiera. Ale każdy pasażer pociągu to jedno auto mniej w korku przed tobą — na dobrej kolei zyskują też ci, którzy nigdy do niej nie wsiądą. A samochodu nie ma (albo nie prowadzi) spora część regionu: młodzież dojeżdżająca do szkół, studenci, seniorzy, rodziny z jednym autem na wszystkich. Dla nich „mam samochód" nie jest odpowiedzią.
I rzecz ważniejsza: kolej działa w obie strony. Nie chodzi tylko o to, czym ty pojedziesz do Warszawy — chodzi o to, czym przyjadą do ciebie klienci, turyści, studenci, kontrahenci i inwestorzy. Wybór „auto czy pociąg" jest zdrowy — pod warunkiem, że w ogóle jest wyborem. Dziś w kujawsko-pomorskim często nie jest: mieszkaniec województwa wsiada do pociągu 5,7 razy w roku, sześć razy rzadziej niż mieszkaniec pomorskiego — nie z braku potrzeb, tylko z braku oferty.
Radzi sobie — coraz bardziej na uboczu. Konferencje, kongresy, targi, imprezy sportowe i kulturalne — a już szczególnie wydarzenia międzynarodowe — organizuje się tam, dokąd da się dojechać: dostępność transportowa jest wprost wpisana w wymagania organizatorów. Tymczasem kolej w Bydgoszczy już dziś jest na tragicznym poziomie, i to zarówno regionalna, jak i międzymiastowa: do Katowic dwa połączenia dziennie, do Krakowa też dwa, do Białegostoku — zero bezpośrednich (rozkład 2025/26). Jak w takim mieście zorganizować cokolwiek — od ogólnokrajowej konferencji po wydarzenie pokroju piłkarskiego Euro?
To spirala: brak dojazdu → brak wydarzeń, gości i inwestycji → „za małe miasto, nie opłaca się" → jeszcze mniej dojazdu. Szybka kolej to nie gadżet dla pasażerów — to warunek, żeby 9. miasto Polski w ogóle było brane pod uwagę, gdy ktokolwiek decyduje, gdzie ulokować wydarzenie, filię firmy albo dużą inwestycję.
Zyskuje przede wszystkim realność inwestycji i częstotliwość połączeń. Budowa magistrali przez Bydgoszcz to nie „wybieranie jednego miasta kosztem drugiego”, ale tworzenie wspólnego, silnego pasażersko odcinka. Korzyści dla Torunia to:
Dla Torunia lepszy jest pewny dojazd w 25 minut do wielkiego węzła z pociągami co pół godziny, niż „własna” stacja kilkanaście kilometrów od centrum.
Chcesz więcej konkretów? Przeczytaj naszą analizę oficjalnych odpowiedzi Portu Polska dla „Metropolii Bydgoskiej”: Sześć pytań do Portu Polska — odpowiedzi bez konkretów dla Bydgoszczy.
Nie zbieramy podpisów. Sprawdzamy, kto działa.
Radosław Sikorski (wicepremier, MSZ — polityk od lat związany z Bydgoszczą) i Krzysztof Gawkowski (wicepremier, minister cyfryzacji, poseł okręgu bydgoskiego) wysłali r. wspólne pismo do ministra infrastruktury, rekomendując poprowadzenie szybkiej kolei „przez Toruń do Bydgoszczy".
Doceniamy. I pytamy: co dalej? Pół roku później ZSK dała Bydgoszczy linię bez studium, harmonogramu i finansowania, a konsultowane warianty linii nr 5 wciąż omijają region. Czy dwaj wicepremierzy uznają to za realizację swojej rekomendacji?
Oczekujemy działań także od: Dariusza Klimczaka (minister infrastruktury — adresat pisma wicepremierów), Piotra Malepszaka (pełnomocnik rządu ds. CPK), Piotra Całbeckiego (marszałek województwa — publicznego wystąpienia za przebiegiem samej linii nr 5, kierunek Gdańsk, przez Bydgoszcz nie odnotowaliśmy; stan na ) i Michała Sztybla (wojewoda kujawsko-pomorski).
Wymieniamy wyłącznie osoby pełniące funkcje publiczne, w związku z ich publiczną działalnością. Funkcje zweryfikowano . Sprostowania: [email protected].
Zarzut „anonimowi rozliczają jawnych" odwraca proporcje. To funkcjonariusze publiczni odpowiadają przed obywatelami za decyzje podejmowane w naszym imieniu i za publiczne pieniądze — nie odwrotnie. Nasza anonimowość chroni mieszkańców przed presją, a nie sprawę przed weryfikacją: każdy wpis ma źródło i datę, a wiersz poprawiamy po jednym rzetelnym zgłoszeniu.
Reprezentujesz region w Sejmie, Senacie lub samorządzie? Podjąłeś/podjęłaś działanie w sprawie? Napisz do nas — zweryfikujemy i odnotujemy. Rubryka „nie odnotowano" czeka na zapełnienie.
„Nie odnotowano" to wynik naszego przeglądu, nie ustalenie faktu. Oznacza, że w toku kwerendy nie natrafiliśmy na publiczne działanie danej osoby w sprawie przebiegu linii nr 5 / magistrali przez Bydgoszcz. Przeszukaliśmy: bazę interpelacji i zapytań poselskich (sejm.gov.pl), BIP i uchwały sejmiku województwa, komunikaty urzędów oraz doniesienia mediów regionalnych. Jeśli takie działanie miało miejsce, a my je przeoczyliśmy — podaj nam numer interpelacji, datę lub link, a niezwłocznie zaktualizujemy wiersz. Stan przeglądu: data w kolumnie obok każdego wpisu.
Patronaty i współpraca
Ta strona to otwarta paczka prasowa: zweryfikowane liczby (GUS, UTK, ULC), oficjalne dokumenty programu Port Polska i ZSK z zachowanymi kopiami źródłowymi, mapy i grafiki. Wszystko do swobodnego przedruku ze wskazaniem lk5.pl.
Obejmij temat patronatem — dodamy logo, a nowe ustalenia będziesz dostawać jako pierwsza. Piszemy dla mediów regionalnych i branżowych; chętnie udostępnimy dane w formatach do własnych infografik.
Zostań patronemSamorządy, izby gospodarcze, stowarzyszenia, uczelnie — jeśli podzielacie postulaty, zgłoście się do tablicy poparcia. Publikujemy wyłącznie zweryfikowane stanowiska z datą.
Zgłoś poparcieW IV kwartale 2026 r. w programie Port Polska zapadnie wybór wariantu inwestorskiego linii nr 5 — po śladzie, który omija region i który własny plan rządu (ZSK) uznaje za nieaktualny. Po tej decyzji odkręcenie czegokolwiek zajmie dekady.
Co możesz zrobić dziś: napisz do swojego posła lub posłanki (konkretne pytania znajdziesz w sekcji wyżej), wyślij tę stronę dalej, a jeśli reprezentujesz redakcję albo instytucję — odezwij się. Po wyborze wariantu ruszą konsultacje (przełom 2026/2027) — będziemy o nich informować.
Mów o tym głośno — wszędzie, gdzie się da. W komentarzach, w dyskusjach pod artykułami i na profilach instytucji, w rozmowach z sąsiadami: powtarzaj, że nie godzimy się na pomijanie i dyskryminację naszego regionu. Im częściej ten głos wybrzmi w różnych miejscach, tym trudniej będzie go zignorować.